Menu

Moje życie w pigułce

Mieliście kiedyś tak, że wydaje wam się, że wasze życie to jakiś denny serial, czy telenowela? Ja mam tak ciągle. Może jak wyrzucę to wszystko z siebie będzie lepiej, a może pomoże to Tobie zrobić porządki w swoim życiu.

Powrót wiary w siebie

naiwna_kobieta

Nie wiem czy udało się wywnioskować największą rolę Pana M. w tej całej sytuacji. Teraz do tego wrócę.

Wtedy jak napisał do mnie, zaczęłam po cichu wierzyć, że nie jestem takim "gównem" za jakie się miałam. Że mogę się komuś podobać. Że ludzie widzą mnie inaczej niż ja sama widzę siebie. Moja wiara w siebie pomału wróciła. Właśnie dlatego odważyłam się zrobić to co zrobiłam. Bo uwierzyłam, że może być inaczej. 

Z Panem M. kontakt miałam różny. Czasami pisaliśmy ciągle, czasami mieliśmy tydzień czy dwa przerwy. Pierwszy raz spotkałam się z nim miesiąc po rozstaniu z Panem K. Nie wiedziałam czego się spodziewać po tym spotkaniu, ale po prostu nie chciałam być sama. Pojechałam do niego. On jak już mówiłam miał dziewczynę. Co prawda nie raz wspominał, że nie jest szczęśliwy, że jest z nią bo nie chce być sam. Ale był w związku.

Rozmawialiśmy, milczeliśmy. Same spotkanie było dość nietypowe. Pan M. polował i mnie zaprosił. Nie spodziewał się chyba, że naprawdę przyjadę. Ja długo nie myśląc spakowałam kawę do termosu i pojechałam. Szukałam go trochę po polach, ale się udało.

W końcu przyszła pora wracać. Wtedy mnie pocałował. Nie był to nieśmiały pocałunek, a raczej informacja pragnę Cię. Nie ukrywam, że się nie opierałam. Dobrze, że miałam wtedy miesiączkę bo dużo nie brakowało, żeby nasze pierwsze spotkanie tak się zakończyło. 

Wiem, że teraz wychodzę na łatwą laskę, która na pierwszym spotkaniu prawie przespała się z gościem, który w dodatku ma dziewczynę. Sama tak to widzę z perspektywy czasu. Jednak patrząc na to moimi oczami w tamtej sytuacji wyglądało to inaczej. Facet którego znam już półtora roku. Który pomógł mi uwierzyć w siebie, pomógł mi w podjęciu najtrudniejszej chyba decyzji w moim życiu, z którym super się dogaduję. Z którym mogę porozmawiać o wszystkim. Jest obok i mnie pragnie. Pragnie mnie. A ja tak bardzo pragnę bliskości. Kogoś. Pragnę po prostu nie być sama. 

W końcu jego znajomy nadjeżdżał, miał go odwieźć z polowania. Przecież nie może się dowiedzieć, ze była tu jakaś kobieta. W końcu Pan M, jest w związku. Więc zabrałam się i wróciłam do domu. 

Wyrzuty sumienia miałam potworne. Zdrada dla mnie to od zawsze było coś nie do zaakceptowania. Skoro masz zdradzać lepiej się rozstać. A ja sama byłam ta trzecią... 

Rozmawialiśmy o tym, że to nie może się powtórzyć. Że mamy wyrzuty. Wiedziałam, że go pragnę. Przy nim puszczały mi wszystkie hamulce, jednak moje sumienie było twarde w tej sprawie.

Tak to się zaczęło...

 

© Moje życie w pigułce
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci